Na Blog Conference znalazłam się naprawdę przez przypadek. Przeczytałam newsletter Sylwii, w którym o niej po prostu napisała. Mój pierwszy wpis na blogu powstał w styczniu 2017 roku. A nawet nie chcę Ci mówić ile czasu chodziło za mną pisanie bloga. Ale nigdy wcześniej się nie zdecydowałam. Po pierwsze ze strachu – no jak to ktoś może chcieć mnie czytać?

Po drugie – totalnie przerastała mnie technologia. Dziś wiem, że tak -ktoś może chcieć mnie czytać. Wiem nawet więcej – dostaję bardzo pozytywny feedback na temat moich tekstów i samo pisanie sprawia mi mega frajdę. Czego zdecydowanie nie dowiedziałabym się, gdybym nie zaczęła.

Bo jak to mówią pasja bierze się z działania. Pasji nie da się sobie wymyślić.

No więc wybraliśmy się z mężem do Poznania. W sobotę rano Łuki wsadził mnie w tramwaj, który jechał bezpośrednio pod targi. No wiadomo, że sobie poradzę. Na lotnisku w Nowym Jorku sobie poradziłam i w metro w Paryżu, heloł! Ale zawsze biorę zapas czasu, bo wiem, że orientacja w terenie, zwłaszcza mało mi znanym, nie należy do moich najmocniejszych stron. No więc jadę! Po 20 minutach dzwoni mój mąż z pytaniem czy już jestem. No jeszcze nie jestem, na co on mi oznajmia, że powinnam już być.

– Tylko, żebyś na Górczyn nie dojechała.

W tym momencie z głośniczka w tramwaju słyszę: „następny przystanek – Górczyn, koniec trasy.” Za późno! Ale spoko, pierwszy raz w życiu jestem kurde na Górczynie. Zapas czasu się przydał. Weszłam, wzięłam kawę w dłoń i hej przygodo! Nie znałam nikogo! Ale poznałam dużo fajnych osób! Miałam okazję poznać też osoby, które inspirują mnie na różnych płaszczyznach życia i mojego biznesu.

Poznałam Olę Budzyńską – kobietę petardę, która rozdaje czas 😉 Kiedy weszła do sali i usiadła przede mną mówię sobie: Sawicka no odezwij się, no weź! No więc odezwałam, z lekkim stresem co prawda, bo wiesz jak to jest kiedy poznajesz osobę, od której się uczysz i inspirujesz i robisz to przez internet i myślisz sobie – gdzie ja taka malutka, co powiedzieć. No więc powiedziałam po prostu, że miło ją zobaczyć na żywo 🙂

Poznałam Olę Gościniak, dzięki której jestem coraz i coraz mniejszym technologicznym Januszem. Ba! Staję się wielkim ogarniającym Janem wordpressa i innych rzeczy, których jeszcze pół roku temu nie ogarniałam totalnie. I żyłam w przekonaniu, że to nie dla mnie, że ja się nie nadaję i że ja tego nie ogarnę! A jednak 😉

Największym odkryciem soboty dla mnie był Piotr Bucki. Kiedy wyszedł na scenę – pomyślałam – no skądś znam tego gościa. Taaaak! No na TED go przecież oglądałam. Mega wystąpienie! O prawdzie i gówno prawdzie 🙂

Największym odkryciem niedzieli był zdecydowanie Andrzej Tucholski, który uczył akurat ju tuba! Że też wcześniej na gościa nie wpadłam! Mega!

Poza tym Janina dała czadu no i podjęłam ostatecznie decyzję, że idę obadać Toastmasters!

Ale zaraz, przecież jeszcze po drodze muszę się obronić.

Moje 7 najważniejszych lekcji:

1#

Nie ilość, ale jakość i nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje!

2#

Nie myl celu z metodą!

3#

Prawda jest zawsze niewygodna – widzimy to, co chcemy zobaczyć i słyszymy to, co chcemy usłyszeć!

4#

Dobry lider to dobry mówca i warto być liderem dla siebie!

5#

Nie sztuką jest używać trudnego, specjalistycznego języka. Sztuką jest powiedzieć coś trudnego w sposób jasny i klarowny!

6#

Dawaj wartość osobie, która Cię ogląda. Uśmiech to też wartość, którą możesz dać!

7#

Konsekwencja i systematyczność to klucz do sukcesu. Wiedz dokąd idziesz i codziennie rób jakiś krok w tym kierunku!

I całość pięknie podsumowuje ten slajd z wystąpienia moich ukochanych Tasteaway! Których wreszcie miałam okazję posłuchać na żywo 🙂

 

Jeśli uznasz, że warto – udostępnij dalej, niech się niesie! Dziękuję!

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie najpierw!

Ela Sawicka

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o