Pozwól, że Ci wytłumaczę i zróbmy mały eksperyment. Bo ja też tak kiedyś myślałam, że zapisywanie mija się z celem, przecież ja doskonale wiem, nikt nie ogarnia tak jak ja. Dziś spokorniałam w wielu kwestiach.

Od kobiet, które ze mną pracują najczęściej na pierwszej wideo rozmowie słyszę:

– O, kurczę! Jak ja jem, teraz dopiero to widzę!

– Teraz widzę dlaczego mam nadwagę!

– Wydawało mi się, że jem naprawdę dobrze!

– Nie miałam pojęcia, że jem tyle słodyczy!

Dopiero jak to zapisałam to widzę, że nie jest najlepiej!

I tak to właśnie działa.

Bo pamięć pamięcią, ale Twoja głowa nie chce notować każdego czekoladowego Michałka, który pokonuje przełyk, bo ma inne, ciekawsze zajęcia. I dopiero jak wszystko zapiszesz to możesz spojrzeć na to z pewnej odległości. To bardzo bardzo proste podstawowe narzędzie pracy, które daje niesamowite efekty. I bynajmniej nie służy do podliczania kalorii, ale do zobrazowania stylu żywienia, jaki prezentujesz (a fajnie być dumnym ze swojego!). Czasami już samo spojrzenie jakby z oddali na swój własny dzienniczek żywieniowy jest pewnego rodzaju motywacją do zmiany. Poza tym dzienniczka nie ma sensu oszukiwać, bo robisz to dla siebie. I jak musisz zapisać w nim każde ciastko, to obiecuję Ci, że zastanowisz się dwa razy, zanim je schrupiesz!
Rzucam Wam więc wyzwanie. Przez 7 dni, tylko 7 dni zapisuj wszystko, co zjadasz i wypijasz. Zapisuj godzinę, zapisuj też jak się czujesz. Zwłaszcza zapisuj te rzeczy, które Cię denerwują najbardziej – bóle głowy, zaparcia, wzdęcia, wypryski.

Możesz kupić sobie ładny kolorowy zeszyt i kolorowe długopisy, ale nie musisz. Możesz wykorzystać to co masz, bo to masz już teraz, a zanim kupisz notes i kolorowe pisaki to wiesz, może minąć trochę czasu. Najważniejsze żeby było to wygodne dla Ciebie rozwiązanie. Ja np. jak chcę coś ustalić, bo zdarza mi się wracać do dzienniczka, wykorzystuję maleńki notesik, który noszę zawsze ze sobą w torebce. Bo ważne jest, żeby notować na bieżąco. Ale równie dobrym rozwiązaniem będzie kartka wyciągnięta z drukarki, złożona i włożona do torby. Naprawdę, cokolwiek, co będzie wygodne.
Po tygodniu, ba już po kilku dniach przyjrzyj się swoim zapiskom. Gwarantuję Ci, że sama wyciągniesz wiele wniosków!

Długopisy w dłoń drogie Panie!

Powodzenia!

dzienniczek żywieniowy

 

Jeśli uznasz, że warto – puść dalej, nie się niesie! Dziękuję!

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie!

Ela Sawicka

 

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ela SawickaJagoda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jagoda
Gość
Jagoda

Zaczynam od jutra ?

trackback

[…] prowadziły dzienniczek (dlaczego warto pisałam tutaj) […]