Już dawno miało być o dyni, bo na początek sezonu! Ale zdążyłam jedynie poprzeliczać ile ma czego i w jakim stopniu pokrywa zapotrzebowanie i bum. Nie chciało mi się o dyni pisać, bo dużo się wydarzyło. I pisałam o życiu bardziej, bo tak czułam, żeby pisać, ale skoro tabelka wartości już wypełniona to szkoda żeby się zmarnowało!

Pomarańczowa bomba witaminowa

Dynia to pojęcie szerokie bardzo, bo rodzajów dyni jest bardzo dużo. Moja ulubiona – to ta mała, mocno pomarańczowa, czyli Hokkaido. To chyba dlatego, że nie trzeba obierać jej ze skórki, a ze mnie leń kuchenny i zawsze szukam najprostszych rozwiązań! Ostatnio zainspirowana koleżanką po fachu – kupiłam też dynię makaronową, ale grzecznie czeka na moją „wenę” 😉
Sam kolor dyni już nam dużo mówi! Że nas odżywi i to nie byle jak. Jak zwykle nie podam Wam wartości na 100 gram, bo mnie to zawsze wkurzało, bo nigdy nie zjadam niczego dokładnie 100 gram! Przeliczyłam to na porcję 450g (to jeszcze nie jest rekomendowana porcja warzyw dziennie!!!) – ½ małej dyni hokkaido. Chociaż ja jestem w stanie zjeść ją całą – upieczoną w piekarniku z majerankiem i oliwą. Omnomnom – jak to się na Insta zachwala 😉

No więc taka porcja dyni prezentuje się następująco:

w 18% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na cynk,

w 29% na fosfor,

w 17% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na magnez,

w 18% na foliany,

w 285% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę A,

w 55% na witaminę C (choć witaminka ta jest wrażliwa bardzo na temperatury),

w 21% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę B6,

w 27% na kwas pantotenowy (czyli B5),

w 46% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na ryboflawinę (czyli B2),

w 20% na tiaminę (czyli B1),

w 33% pokrywa dzienne zapotrzebowanie na potas!

Imponujące?

Taka porcja dostarczy 121 kcal, 30g węglowodanów, 5g białka i 0,5g tłuszczu. Wody w takiej porcji surowej dyni znajdziemy trochę ponad 400g (tak, to dużo – podobnie w sumie jak arbuz!). Może więc śmiało być jesiennym arbuzem!
Dodatkowo dynia jest prawdziwie wdzięcznym warzywem – sprawdza się w jesiennych zupach kremach, w pastach, farszach, jadłam też dyniowe lody i konfitury na słodko. No i sama w sobie prosto z piekarnika może stanowić posiłek albo dodatek do jajka czy sztuki mięsa.

Na zdrowie!

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie najpierw!

Ściskam,

Ela Sawicka

Jeśli uznasz, że warto – udostępnij na swoim Facebooku albo podeślij znajomym! Dziękuję! Miło wiedzieć, że to co robię ma dla Ciebie wartość 🙏

Jeśli chcesz więcej – zapraszam Cię do bezpłatnej Akademii Zdrowej Kobiety – na mini kurs wideo Dbam o siebie najpierw, czwartkowe listy o zdrowej diecie i dobrym życiu i wiele więcej 👉

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o