Postanowiłam podzielić się tym doświadczeniem, a spadło ono na mnie dość niespodziewanie. Jeśli jesteś smutną niemamą – koniecznie przeczytaj.


Chętnie dowiem się też co myślisz na ten temat, więc nie krępuj się i zostaw komentarz albo napisz do mnie wiadomość.

W tym miesiącu mój Pan Okres przyszedł ciut wcześnie. I po raz pierwszy od baaaardzo dawna nie usłyszał ode mnie „ja pier****”, „wyp****”, „o nieeeee, nie udałoooo sięęęęęę”. Tym razem usłyszał:

– No siemano!

Na serio, wyszłam z łazienki i myślę sobie, że to jest właśnie ten moment, ten przełom. Bo na poziomie umysłu różne rzeczy można sobie tłumaczyć, ale nieświadome, spontaniczne reakcje mówią więcej niż milion dwieście słów. One właśnie pokazują mi prawdę i nie chodzi o to żeby coś komuś pokazywać czy udowadniać. Mnie samej pokazują, bo tylko to się liczy co ja myślę i czuję, a nie co inni myślą, że ja myślę i czuję. Bo to trzeba poczuć, w sobie, głęboko w środku. Kilka dni temu po raz pierwszy wpadając na profil koleżanki z liceum, mamy 3 dzieci – nie miałam w sobie takiego uczucia, jakie miałam zawsze wcześniej, a Ty je pewnie dobrze znasz ?! Okropne – potrafiło mnie „rozwalić” na dobre kilka dni! I nagle wszystko zaczynało mnie wqrwiać, a przestawało cieszyć. I to nie jest fajne miejsce – to rozwalenie, żeby się go trzymać.

Do tej pory właśnie no niby się zgadzam, ale jednak zawsze przy tej okazji kiedy Pan Okres postanawiał mnie odwiedzić, byłam dla niego nieuprzejma – żeby nie powiedzieć inaczej. I takimi emocjami się karmiłam mniej więcej przez 3 dni miesiąc w miesiąc.

Nie chcę absolutnie teraz stawać się Twoim, niemamo pragnąca dziecka, kołczem. Chcę Ci tylko powiedzieć, że da się. Że da się pogodzić z tym co jest i doceniać swoje tu i teraz. Że da się cieszyć i śmiać do rozpuku i nie myśleć tylko o jednym. Że da się żyć na pełnej petardzie, nawet z tym czego się nie ma a by się chciało. I bardzo Cię do tego zachęcam. Abyś zamiast ślepo dążyć po trupach do celu, zastanowiła się czy oby nie traktujesz „posiadania” dziecka jako warunku dla swojej kobiecości i dla swojego spełnienia. Bo to okropne przekonanie, przez które miliony puchowych poduszek zalewane są łzami co noc. Że macierzyństwo i w ogóle bycie mamą to jest NAJWAŻNIEJSZA rola w życiu kobiety. Bo ja się z tym nie zgadzam.

Najważniejsza rola w życiu kobiety to BYCIE KOBIETĄ.

Bo kobieta jest całością, niezależnie od tego kim jest, co robi i jakie inne role w życiu pełni. I zawsze może być szczęśliwa, bo szczęście ma w sobie. I nie zrozum mnie źle, to nie jest tak, że teraz nagle wypieram to pragnienie i robię w swoim życiu ban na dzieci. Abso – kurna – lutnie nie!

Wiem, że chcę i wiem, że będę próbować do skutku, a uparty ze mnie typ. Ale nie walczę z Życiem. Zamiast tego po prostu się z nim zaprzyjaźniłam. Czuję spokój, radość i ciepło w sercu, bo sobie ufam i ufam Życiu. Zatrzymałam się i w każdej z tych trudnych sytuacji poszperałam.

Jeśli potrzebujesz pomocy to zgłoś się po nią do specjalisty! Bez wstydu i poczucia „gorszości”!

Nie czekaj aż sytuacja, w której się znajdujesz zawładnie Twoim życiem. Zrób to teraz. Jest tryliard możliwości, naprawdę trzeba tylko zrobić pierwszy krok.

Bo to jest tak samo jak ze wszystkim innym, o czym wielokrotnie już pisałam.

Nikt ani nic nie wypełni pustki, którą w sobie masz.

I możesz udawać, że wszystko jest super, tylko przed kim chcesz oszukiwać? Wszystkich innych możesz, ale siebie NIE WARTO.

Odkąd na świat przyszedł synek mojego brata jestem w nim absolutnie zakochana! Tyle radości! Ale to się nie wydarzyło ot tak po prostu. Kokosik urodził się 3 miesiące po mojej stracie. I powiem Ci, że to było dla mnie trudne jak ja pierdole kurwa mać. Ale podjęłam decyzję, że pracuję nad sobą. I znów – to był MÓJ WYBÓR, aby brać szczęście i radość od nich, zamiast zalewać ich swoim poczuciem niesprawiedliwości i całym tym gównem, które cisnęło się do mojej głowy. To był MÓJ WYBÓR czy chcę cieszyć się razem z nimi każdą chwilą czy wykreować sytuację, w której będą krępowali się przy mnie cieszyć na pełnej epie!

Ściskam Cię mocno Droga niemamo!

Jesteś piękną, wartościową kobietą. Zadaj sobie codziennie pytanie:

Daj sobie trochę miłości 💚

Ela Sawicka

Jeśli uznasz, że warto – udostępnij dalej Kobietom, niech się niesie! Dziękuję!

Żyj, nie wariuj i dbaj o siebie!

 

 

13
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
9 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
UlaEla SawickaMilenaEwelinaLidia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lidia
Gość

Bardzo ciężko osiągnąć ten stan. Ostatni dzień cyklu i pierwszy to zazwyczaj te 2 najgorsze dni w miesiącu. Ale to prawda, że da się wyjść „ponad to” i przestać odmierzać czas i życie cyklami. Mnie udało się to dopiero, gdy przestałam żyć „oczekując na dziecko”, a zaczęłam żyć tym „co chciałabym zrobić jeszcze przed macierzyńskim”. Ustaliłam sobie bardzo długą listę zadań i celów, które dobrze by było załatwić zanim zostanę mamą (od kursu, studiów podypl, nauki ang, szycia, remontu, odłożenia odpowiedniej ilości gotówki), tak bym potem na macierzyńskim mogła skupić się tylko na dziecku. Na mnie jeszcze działa, ale może… Czytaj więcej »

Ewelina
Gość
Ewelina

A ja już nie potrafię tak żyć , czuje pustkę wszystko jest nic nie warte, ze mną w sprawach kobiecych niby wszystko w porządku, 3 lata po ślubie i nic, dzidka nie ma, mąż uparty powtarzał będą to będą, nigdy lekarza nie odwiedził, w kwietniu kończę 4o lat, poczucie niespełnienia, pustki, bycia nie kobieta , nie umie tego przezwyciężyć, i to poczucie ze wszyscy mnie tak odbierają….marzyłam o rodzinie, nie o wielkiej karierze i majątku, dlaczego tak jest jak jest???odsuwam się od ludzi, nie umie nigdzie odnaleźć…

Ula
Gość
Ula

A u mnie problemem nie jest zajście w ciążę tylko jej utrzymanie. 2 miesiące po moim drugim poronieniu, tak jak Ty, zostałam ciocia. Co gorsza mama chrzestną. Mały ma już 4 miesiące a ja nadal nie mogę na niego patrzeć.

Milena
Gość
Milena

Życzę Ci wszystkiego najlepszego 💖i spełnienia ❤️❤️cokolwiek to będzie znaczyło